ŻYCIE CODZIENNE W DAWNYM KLASZTORZE WSCHOWSKIM
Życie codzienne w dawnym klasztorze
W dawnych wiekach zakonnicy
wschowskiego klasztoru należeli do obserwantów, zwanych w Polsce bernardynami,
którzy stanowili surowsza gałąź zakonu franciszkańskiego. W codziennym życiu
kierowali się Regułą św. Franciszka zatwierdzoną przez Kościół w 1223 r. oraz
statutami, które regulowały również także, codzienne życie klasztoru. We
Wschowie, podobnie jak w innych klasztorach, dzień skupiony był wokół służby
Bożej. Rozpoczynała się ona o północy, kiedy to śpiewano jutrznię z laudesami.
Wczesnym rankiem wszyscy zakonnicy powtórnie gromadzili się w chórze, aby wziąć
udział w rozmyślaniu. Po nim śpiewano dalsze godziny kanoniczne: prymę i tercję.
Następnie odprawiano Mszę święta konwencką, w której uczestniczyła cała
wspólnota zakonna. po niej mogły być odprawiane Msze św. prywatne. Około godziny
10 odmawiano pozostałe godziny brewiarzowe, tj. sextę i nonę. Podczas trwania
obiadu czytano jakąś budującą lekturę. Skończywszy obiad zakonnicy udawali się
do kościoła na modlitwy poobiednie, skład których wchodził rachunek sumienia.
Około 15 odprawiano nieszpory, a po kolacji około 17 kompletę czyli modlitwę na
zakończenie dnia. Do codziennych praktyk zakonnych należało także odmówienie
Oficjum Parvum o Matce Bożej i koronki serafickiej. W czasie nabożeństw
chórowych bracie niekapłani odmawiali przepisane Reguła 76 razy Ojcze Nasz.
Miejsce, gdzie odmawiano brewiarz, znajdowało się w prezbiterium przed głównym
ołtarzem. Zgodnie z panującymi zwyczajami psalmy i hymny śpiewano stojąc w
stallach, antyfony i responsoria wykonywali kantorzy na środku chóru przy
pulpicie, inni w czasie czytania siedzieli. Oficjum brewiarzowe było do 1804 r.
śpiewane, potem na skutek zmniejszającej się liczby zakonników pozwolono na jego
recytację. W chórze posługiwano się dużych rozmiarów antyfonarzami i graduałami
pisanymi ręcznie przez samych zakonników, z których jeden, należący do
wschowskiego klasztoru, możemy dzisiaj podziwiać w muzeum prowincjonalnym w
Poznaniu. Czas pomiędzy modlitwami zgodnie ze starą dewizą zakonną "ora te
labora" (módl się i pracuj) był wypełniony pracą. Ojcowie zajmowali się posługą
duszpasterską, studium, pracą w archiwum prowincjonalnym przygotowaniem kazań
oraz pracami ręcznymi. Natomiast bracia niekapłani wykonywali w klasztorze różne
prace służebne. Dzięki temu klasztor zyskiwał pewną samodzielność. Jak wykazuje
kronika i nekrolog, bracia pełnili obowiązki kwestarza, kucharza, zakrystiana,
furtiana, kanaparza. Wśród braci spotykamy także murarzy, piwowarów, stolarzy,
krawców i tkaczy. W klasztorze wschowskim działali bracia malarze znani także z
prac wykonywanych w innych kościołach bernardyńskich: Jacek Uzdowski i Walenty
Żebrowski.
Służba boża w kościele
klasztornym
Choć przy kościele klasztornym - jak przy większości kościołów zakonnych -
nie było w dawnym okresie erygowanej parafii, był on jednak ważnym
miejscem, w którym zawsze chętnie gromadzili się wierni urzeczeni pięknem
liturgii, różnorodnością nabożeństw, pobożnością zakonników oraz istniejąca
zawsze możliwością skorzystania z sakramentów św. i trafiających do serca kazań.
O zapotrzebowaniu na ten rodzaj posługi duszpasterskiej świadczy m.in. fakt
powrotu bernardynów w 1629r., który spotkał się z gorącym poparciem zarówno
ordynariusza poznańskiego biskupa Macieja Łubieńskiego, jak i prepozyta
wschowskiego kanonika Jana Krzyckiego. Codziennie odprawiano na wzór innych
klasztorów Mszę świętą konwencką, początkowo cichą, później śpiewaną. Po niej
dopiero odprawiano Msze św. ciche, zamówione przez wiernych. W niedziele i
święta liturgia była zawsze uroczystsza. W tym czasie wierni obecni w kościele
mogli skorzystać z sakramentu pokuty. Od samego początku objęcia fundacji
spowiadali zakonnicy, o czym świadczy nekrolog, mówiący, że zmarły w 1456 r., o.
Franciszek był spowiednikiem. Zresztą okazja do spowiedzi św. była przez cały
dzień. Było to wygodne dla wiernych, którzy w każdym czasie mogli przystąpić do
sakramentu pokuty tym bardziej, że w innych kościołach spowiedź wiernych
urządzano w Wielkim Poście oraz przy okazji odpustów parafialnych. Spowiednikami
byli przeważnie starsi, cieszący się dobrą opinią kapłani zakonni, wyznaczeni
przez zarząd prowincji. Specyficzna struktura ludnościowa miasta w większości
zamieszkiwanego przez ludność pochodzenia niemieckiego, i okolicy, w której
przeważała ludność polska, była przyczyną, że w klasztorze powołano urząd
kaznodziei zarówno polskiego, jak i niemieckiego. Zadaniem tego drugiego było,
jak nietrudno się domyślić, głoszenie kazań i spowiadanie w języku niemieckim.
Kazania głoszono w kościele klasztornym po porannej Mszy św., w czasie
popołudniowych nabożeństw oraz w czasie uroczystości i świąt. Kaznodzieja
niemiecki otrzymał w 1719 r., prawo do przywracania protestantów d0 kościoła
katolickiego. Prowadzony od 1716 r. do 1808r., i umieszczony w kronice spis
konwertytów zawiera 95 nazwisk. Do wzrostu liczby katolików (których w
roku1663 było mieście 70-ciu, a w 1790 roku już 1049 osób) zapewne także
przyczyniła się gorliwość wschowskich bernardynów. Kaznodzieja polski,
duszpasterz ludności posługującej się językiem polskim, miał podobny zakres
obowiązków. Jego posługa odgrywała znaczącą rolę w podtrzymywaniu polskości w
tym bardzo zgermanizowanym pogranicznym mieście. W kościele także odprawiano
codziennie kanoniczne nabożeństwa w chórze zakonnym. Modlitwa brewiarzowa była
podzielona na całą dobę. W większe uroczystości czy święta była sprawowana
uroczyściej.
Posługa
duszpasterska poza własnym kościołem
Bernardyni wschowscy, wierni synowie
św. Franciszka spieszyli z pomocą duszpasterską wszędzie tam, gdzie byli o nią
proszeni. Po powrocie w 1629 r., podjęli się zlecanych im posług. W latach 1674
- 1679 za czasów rządów prepozyta wschowskiego, Jana Sierakowskiego, została
powierzona im obsługa kościoła parafialnego we Wschowie, w którym odprawiali
Mszę św., głosili kazania w języku niemieckim i polskim, udzielali sakramentów i
uczyli po Mszach św. katechizmu. Od 1686 r., oprócz Wschowy, w której
duszpasterzowano w języku niemieckim, podjęto także obsługę w języku polskim
kościoła parafialnego w Lesznie. Posługę tę pełniono do czasu przybycia w 1722
r., sprowadzonych w celu prowadzenia duszpasterstwa parafialnego jezuitów.
Franciszkanie pomagali też jako spowiednicy w okolicznych parafiach. Słuchali
spowiedzi nie tylko w granicach diecezji poznańskiej, ale od 1733 roku, na
przyległych terenach diecezji wrocławskiej.
Klasztor
wschowski centrum studiów historycznych prowincji
Franciszkanie-bernardyni, podobnie jak
inne gałęzie pierwszego zakonu franciszkańskiego, podjęli się począwszy od XVII
w., dzieła gromadzenia żródeł historycznych oraz ich opracowywania. Do
realizacji tych celów powołano archiwum prowincji wielkopolskiej, gromadzące
dokumenty historyczne, współczesne oraz utworzono urząd kronikarza, zwanego
chronologiem prowincji, którego zadaniem było gromadzenie zbiorów i ich
historyczne opracowanie. W prowincji wielkopolskiej instytucja ta mieściła się
początkowo w klasztorze św. Anny w Warszawie, a w 1719 r., została przeniesiona
do Wschowy. Przeniesienie to wiązało z osobą eksprowincjała o. Jana
Kamieńskiego, który ustępując z urzędu prowincjała, za zgodą definitorium na
kapitule wschowskiej w 1719 r., obrał klasztor wschowski na swoje
mieszkanie (łącznie z archiwum znajdującym się pod jego opieką). W związku z
wydatkami na jego utrzymanie klasztor wschowski został zwolniony z rocznego
podatku na rzecz prowincji. Archiwum znajdowało się w wschowskim klasztorze
prawdopodobnie do roku 1815, kiedy to po ustaleniu granic Królestwa Kongresowego
zostało przeniesione do klasztoru w Warcie.
Biblioteka
klasztorna
Klasztor wschowski - podobnie jak inne
klasztory - posiadał bibliotekę, w której gromadzone książki służyły zakonnikom
do studium, zwłaszcza przy układaniu kazań. Biblioteka jest jedną z nielicznych
bernardyńskich bibliotek, które przetrwały czas kasat i rozproszenia zbiorów i
zachowały się w nienaruszone, dając doskonały obraz przeciętnego księgozbioru
zakonnego. Nie posiadamy wiadomości odnoszących się do jej początków. Pierwsza
wzmianka dotycząca biblioteki pochodzi z 1718 roku, a ostatnia z 1804 r. W
obecnym stanie biblioteka liczy 1262 tytuły w 1412 woluminach, w tym 45 XV
- wiecznych, 285 XVI, z XVII wieku jest 402 ( 27 druków z nieokreśloną datą).
Liczba polskich wydań wynosi 274 tytuły. Biblioteka posiada 28 rękopisów,
pochodzących z XVII i XVIII wieku, i egzemplarz Biblii z Xv wieku. Do rękopisów
należy spisana w latach 1790 - 1803 przez o. Wiktoryna Obiedzińskiego,
przechowywana obecnie w kurii prowincjalnej w Poznaniu, kronika klasztoru
wschowskiego. W 1072 roku cały księgozbiór został przeniesiony do centralnej
biblioteki prowincjalnej w Poznaniu.
Klasztorny
warsztat tkacki
W klasztorach wielkopolskiej prowincji
franciszkanów - bernardynów w XVII - XVIII w., potrzebne na habity sukno
produkowano we własnych klasztornych warsztatach tkackich, zwanych sukiennicami.
Taki warsztat działał w latach 1695 1720 i 1743 - 1776 także w klasztorze
wschowskim. Mieścił się on w osobnym budynku, naprzeciw refektarza. Zatrudnieni
w nim byli bracia zakonni oraz służba świecka. Nadzór nad całością i dystrybucją
gotowego sam sprawował sam gwardian. Produkowano w nim sukno na habity
wierzchnie, spodnie oraz płaszcze. Zapotrzebowanie było duże, gdyż zakonnik co
trzy lata otrzymywał nowy habit, a pracowano we Wschowie na potrzeby tak dużych
klasztorów, jak Poznań i Warszawa oraz mniejszych: Kalisz, Sieraków i Grodzisk
Wielkopolski, stąd też można słusznie przypuszczać, że produkcja wschowskiej
"sukiennicy" była duża. Warsztat zamykano wówczas, gdy pogarszały się warunki
taniego zakupu podstawowego surowca, jakim była wełna.